Dlaczego właściciele aktywów zwracają uwagę na łopaty, które już posiadają

Tabela uszkodzeń Collabaro pokazująca każdy rekord uszkodzenia w obrębie farmy wiatrowej, z możliwością sortowania według turbiny, ważności, przepływu pracy i statusu Tabela uszkodzeń Collabaro w trybie ciemnym, pokazująca każdy rekord uszkodzenia w obrębie farmy wiatrowej, z możliwością sortowania według turbiny, ważności, przepływu pracy i statusu

Zapytaj operatora farmy wiatrowej o niewspółosiowość układu odchylenia (yaw misalignment), a zwykle otrzymasz liczbę, z dokładnością do miejsca po przecinku, z datą przy niej. Zapytaj tego samego operatora, ile metrów kwadratowych ochrony krawędzi natarcia (leading edge protection) znajduje się obecnie na jego flocie, albo ile łopat nosi uszkodzenie kategorii 2 opisane po raz pierwszy dwa lata temu latem, a odpowiedź przyjdzie w postaci przedziału, wzruszenia ramion albo propozycji, żeby to sprawdzić.

To nie niedbalstwo i nie świadczy o tym, jak poważnie ktoś traktuje swoje łopaty. To konsekwencja tego, jak zinstrumentowane są obie połowy farmy wiatrowej. Jedna połowa raportuje o sobie w sposób ciągły i bezkosztowo. Druga połowa odzywa się tylko wtedy, gdy ktoś na nią wejdzie, a to, co ma do powiedzenia, zostaje zapisane w pliku PDF.

Dwie połowy tego samego problemu optymalizacyjnego

W sposobie, w jaki właściciele myślą o swoich flotach, zachodzi rzeczywista zmiana. Nowe inwestycje są trudniejsze do sfinansowania niż wcześniej, kapitał kosztuje więcej, a najtańszy megawat do pozyskania to coraz częściej ten, który już stoi na polu, które posiadasz. Uwaga przesunęła się odpowiednio — w stronę wyciągania więcej z zainstalowanej bazy, zamiast jej powiększania.

Większość tej uwagi trafiła po stronie sterowania. Korekta niewspółosiowości układu odchylenia, strategia skoku łopat, modernizacje aerodynamiczne, takie jak generatory wirów i ząbkowane krawędzie spływu. To solidne inwestycje i łatwo uzasadnić ich sens, ponieważ moc wyjściowa turbiny jest z definicji mierzona. Zmieniasz coś, porównujesz krzywą mocy i masz odpowiedź w ciągu jednego sezonu.

Strona konstrukcyjna to druga połowa tego samego pytania i zachowuje się zupełnie inaczej niż pierwsza. Łopata jest elementem eksploatacyjnym, którego żywotność zależy w dużej mierze od tego, jak jest utrzymywana. Jej stan wpływa na to, ile energii turbina wyprodukuje w tym roku, i wpływa na to, przez ile kolejnych lat turbina będzie produkować cokolwiek. Tylko jedna z tych dwóch połówek ma za sobą coś przypominającego przepływ danych.

Straty, które nigdy nie objawiają się jako usterka

Erozja krawędzi natarcia to najwyraźniejszy przykład. Deszcz, grad i piasek stopniowo szorstkowacą zewnętrzną sekcję łopaty, gdzie prędkości końcówki są najwyższe. Szorstka krawędź natarcia powoduje odrywanie warstwy przyściennej wcześniej, niż zaprojektowano dla danego profilu aerodynamicznego, siła nośna spada, a opór rośnie, przez co turbina po cichu produkuje nieco mniej, niż powinna przy danej prędkości wiatru.

Publikowane szacunki rocznej utraty produkcji energii z powodu erozji różnią się znacznie i zależą w dużej mierze od warunków lokalizacji, ale są konsekwentnie na tyle duże, że warte są więcej niż naprawa, która by im zapobiegła. Problemem nie jest wielkość straty. Problemem jest to, że strata nigdy się nie zapowiada. Skrzynia biegów tracąca sprawność w końcu wywoła alarm temperatury, a generator się wyłączy, ale erozja nie generuje żadnego kodu usterki, a punkt lub dwa procentowe rozłożone na cały rok bez trudu znikają w zmienności wiatru. Bez czystego punktu odniesienia dla konkretnej łopaty ślad SCADA po prostu wygląda jak pogoda.

Strata jest więc realna, co do zasady mierzalna, a prawie nikt jej nie mierzy, ponieważ zmierzenie jej oznacza znajomość stanu każdej łopaty w czasie.

Nie da się optymalizować względem niewykalibrowanego przyrządu

Tu robi się bardziej niezręcznie, niż większość właścicieli chciałaby przyznać. Dane o stanie łopat istnieją. Pojawiają się za każdym razem, gdy zleca się inspekcję lub zamyka kampanię naprawczą. Trudność zaczyna się, gdy próbuje się zestawić dwa lata takich danych obok siebie.

Kategoria 2 jednego wykonawcy to kategoria 3 innego wykonawcy. Progi ważności różnią się między firmami, a czasem nawet między technikami tej samej firmy na tej samej lokalizacji. Taksonomie uszkodzeń są różne. Podobnie standardy fotografii, dlatego jeden raport daje odniesienie do skali, a kolejny — zbliżenie bez żadnej wskazówki, czy pęknięcie ma trzydzieści milimetrów, czy trzysta. Niektóre raporty rejestrują powierzchnię. Inne — długość. Jeszcze inne — przymiotnik.

Właściciel zlecający pracę wielu wykonawcom — co dotyczy większości właścicieli o jakiejkolwiek skali — kończy z obrazem stanu floty będącym średnią kilkunastu niekompatybilnych systemów pomiarowych. To odpowiednik prowadzenia oceny zasobów wiatru na podstawie kilkunastu anemometrów, które nigdy nie zostały wzajemnie skalibrowane, a potem dziwienia się, że liczby się nie zgadzają.

Branża spędziła dwie dekady, traktując bardzo poważnie kalibrację przyrządów mierzących wiatr. Poświęciła znacznie mniej wysiłku przyrządom mierzącym stan łopat, którymi są ludzie z podkładkami zatrudnieni przez różne firmy.

Dlaczego historia utrzymania nigdy nie staje się zbiorem danych

Nawet tam, gdzie ocena jest spójna, rekord rzadko jest ze sobą powiązany. Firma inspekcyjna sporządza raport. Wykonawca naprawy sporządza inny dokument w innym formacie, często miesiące później. Nic wiarygodnie nie łączy tych dwóch dokumentów z tym samym numerem seryjnym łopaty, a jeśli ta łopata zostanie później przeniesiona na inną pozycję lub inną turbinę, wątek urywa się całkowicie. Pisaliśmy już wcześniej o tym, co jest potrzebne, aby utrzymać jeden rekord prawdy od raportu inspekcyjnego aż po zakończoną naprawę.

Konsekwencją nie jest problem z archiwizacją, lecz problem strategiczny. Bez historii dla każdej łopaty nie da się obliczyć tempa degradacji, a bez tempa degradacji nie da się prowadzić utrzymania opartego na stanie technicznym. Pozostają wtedy tylko dwie opcje na stole: inspekcja w oparciu o kalendarz i naprawa reaktywna, a obie są zgadywaniem. Jedna to kosztowne zgadywanie wykonane zbyt wcześnie, druga to kosztowne zgadywanie wykonane zbyt późno.

Niemal cały koszt tkwi w wyborze momentu

Sama naprawa rzadko jest drogą częścią. Drogi jest dostęp.

Uszkodzenie kategorii 2, wykryte gdy wciąż jest kategorią 2, to zespół dostępu linowego, przyzwoite okno pogodowe i kilka godzin. Pozostawione wystarczająco długo, to samo uszkodzenie staje się naprawą konstrukcyjną wymagającą platformy lub dźwigu, a różnica w koszcie to nie procent, tylko wielokrotność. Posunięte jeszcze dalej, prowadzi do wymiany łopaty, wraz z mobilizacją i utraconą produkcją, jakie się z nią wiążą.

Druga połowa argumentu dotyczącego wyboru momentu przyciąga mniej uwagi, a jest prawdopodobnie warta więcej. Mobilizacja to koszt stały płacony za wizytę, a nie za naprawę. Właściciel, który rozumie stan całej floty, może zgrupować pracę w jedną kampanię i wysłać jedną ekipę, by zajęła się wszystkim, co będzie wymagać uwagi w ciągu najbliższych osiemnastu miesięcy, zamiast płacić za trzykrotną mobilizację w ciągu dwóch lat, ponieważ każdy problem wypłynął osobno. Takiej kampanii nie da się zaplanować na podstawie folderu plików PDF. Można ją zaplanować na podstawie tabeli, którą można sortować.

Przedłużenie żywotności zamienia rekord w aktywo

To przestaje być abstrakcyjne w momencie, gdy flota przekracza piętnaście lat.

Właściciel rozważający przedłużenie żywotności w porównaniu z repoweringiem lub sprzedażą musi wykazać stan konstrukcyjny tego, co posiada. Uzasadnienie przedłużenia żywotności opiera się na dowodach, że łopaty były inspekcjonowane według harmonogramu, który da się obronić, że znalezione uszkodzenia zostały naprawione według znanego standardu, i że trend od tego czasu jest zrozumiany. Sprzedaż jest wyceniana na podstawie tych samych dowodów. Kupujący i ich doradcy techniczni obniżają wycenę tego, czego nie mogą zweryfikować, a dyskonto stosowane wobec nieudokumentowanej floty nie jest sentymentalne.

W tym momencie rekord utrzymania przestaje być operacyjną uciążliwością i zaczyna zachowywać się bardziej jak akt własności. Właściciel, który może przedstawić historię każdej łopaty obejmującą piętnaście lat ustaleń i napraw, negocjuje z istotnie silniejszej pozycji niż ten, który może przedstawić dysk sieciowy zawierający foldery pięciu wykonawców, z których część pochodzi od firm, które już nie istnieją.

Nic z tego nie oznacza zmiany sposobu wykonywania pracy

Sprzeciw, który słyszę najczęściej, jest uzasadniony. Operatorzy zarządzają złożonymi aktywami i mają ograniczoną chęć narzucania nowych systemów wykonawcom, którzy już są mocno obciążeni. Ale zmiana, o której mowa, nie dotyczy sposobu wykonywania pracy. Nikt nie wchodzi na łopatę inaczej. Zmiana dotyczy tego, co ta praca po sobie zostawia.

SCOPE™ to element, który zwykle zaskakuje ludzi, ponieważ działa wstecz. Skierowany na raporty inspekcyjne, które już zleciłeś i za które już zapłaciłeś w ciągu ostatnich kilku lat, wyodrębnia z nich każde zarejestrowane uszkodzenie do ustrukturyzowanych, porównywalnych rekordów. Nie zlecasz nowych inspekcji, aby ustalić punkt odniesienia. Odzyskujesz punkt odniesienia z dokumentów, które przez cały ten czas leżały na dysku sieciowym.

BLADE™ zajmuje się drugim kierunkiem. Technicy fotografują tablicę inspekcyjną na wysokości, a dane trafiają z niej do tej samej struktury, ze wskaźnikiem pewności przy każdym wyodrębnionym polu, tak aby nic nie trafiało do rekordu, udając większą pewność, niż faktycznie ma.

SmartTask™ jest krokiem kalibracyjnym. Narzucone sekwencje sprawiają, że dwie ekipy od dwóch wykonawców rejestrują to samo zlecenie w ten sam sposób, ponieważ przepływ pracy nie daje im kilkunastu różnych sposobów opisania tego samego uszkodzenia.

Na wyjściu otrzymuje się jeden rekord na uszkodzenie, powiązany z łopatą, przenoszony od pierwotnej inspekcji przez przetarg, przez naprawę i przez zamknięcie. Posortuj go według ważności, przefiltruj według turbiny i zobacz, co zmieniło się w ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy. To jest zbiór danych, a zbiór danych to właśnie to, czego brakowało.

Najłatwiejszy megawat

Argument za baczniejszym przyjrzeniem się aktywom, które już posiadasz, jest mocny i sięga daleko poza strategię sterowania. Łopaty na Twoich turbinach są jednocześnie zmienną produkcyjną, której obecnie nie mierzysz, i zmienną żywotności, którą zarządzasz w dużej mierze kalendarzowo. Żadne z nich nie jest problemem technologicznym. Oba są problemem danych, a surowiec do jego rozwiązania już leży w raportach, za które zapłaciłeś.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda Twoja własna historia inspekcji po ustrukturyzowaniu, zarezerwuj demo, a przepuścimy ją przez Twoje raporty, a nie nasze.

Jason Watkins

CEO — Railston & Company Ltd

Railston & Company Ltd tworzy Collabaro — oprogramowanie do automatyzacji przepływów pracy dla wykonawców serwisu łopat turbin wiatrowych działających w ponad 40 krajach.

← Powrót do Field Notes

Zobacz, co naprawdę mówi Twoja historia inspekcji

Zarezerwuj demo, a przepuścimy SCOPE™ przez Twoje własne raporty inspekcyjne i pokażemy Ci obraz stanu floty ukryty w dokumentach, za które już zapłaciłeś.